poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ukraina Okrągłym Stołem się toczy.



Rzecz będzie o absmaku mającym swe korzenie w kolejnym dualizmie Jarosława Kaczyńskiego, w kontekście wydarzeń krajowych z 11 listopada oraz obecnej aktywności prezesa Kaczyńskiego na Ukrainie, bilansie jego sympatii do ukraińskich nacjonalistów w zestawieniu z jego ostrymi wypowiedziami o nacjonalistach polskich.

Chcąc porównać obie te postawy cofam pamięć rok wstecz. Przypominam sobie wypowiedzi ludzi PiSu jak choćby posła Lipińskiego z listopada tamtego roku, że "PiS z polskimi narodowcami maszerować nie będzie bo to zadymiarze", jednak obcy bo ukraińscy nacjonaliści upamiętniający morderców "naszych" z Wołynia, wielkiemu polskiemu patriocie Kaczyńskiemu nie przeszkadzają? Ciągle nie doczekaliśmy się też komentarza ze środowiska PiS nt. flag UPA towarzyszących Kaczyńskiemu w Kijowie oraz braku reakcji na nie ze strony Kaczyńskiego. Żaden usłużny dziennikarz z Gazety Polskiej nie miał na tyle odwagi by o to zapytać w PiSie? To mi przypomina, jak pewien lewicowy dyplomata z Polski słowem nie pisnął, gdy obok niego amerykański prezydent murzyn mówił publicznie o polskich obozach zagłady. Pamiętacie? Niezły cyrk, ale dla pojebów albo dla świń.

 Taka jest właśnie moralność PiSu. Z jednej strony mamy wypowiedź profesora Legutki, który ostrzega, że Unia ma zamiar decydować o wsparciu finansowym tylko gdy dany członek Unii będzie wdrażał w przedszkolach i szkołach zasady gender, z drugiej strony Jarosława Kaczyńskiego, który mówi że zrobi wszystko by Unia pochłonęła też i wspomnianą Ukrainę.

Nie ma żadnej mowy o tym, iż Ukraina może być państwem niezależnym od jakiejkolwiek siły czy ze wschodu, ale też zboczonego zachodu. Zamiast optować za niezależnym ekonomicznie ale i kulturowo sąsiadem po wschodniej stronie co jest naszym oczywistym interesem jako kraju, który też chce być wolny gospodarczo i kulturowo, optuje za wciągnięciem Ukrainy w to samo bagno, w które wciągnięto i nas. Żaden też Sakiewicz nie wspomni w swojej gazetce, iż Ukraina musiała by podpisać bardzo niekorzystne umowy z zachodem w sprawie energii. W konsekwencji ceny energii były by dla ich ekonomii tak samo zabójcze jak postać Balcerowicza dla polskich PGRów. Masońskie banki i lewactwo chcą Ukrainę najzwyczajniej zgwałcić, ekonomicznie i kulturowo i to jeszcze przed ślubem! Jakie więc długofalowo mogło by to być małżeństwo? Z pewnością dysfunkcyjne tak samo jak i w przypadku Polski.

Może zamiast uczestniczyć w kolejnej amerykańskiej awanturze prezes pomyśli, że podwyżka cen prądu lub jego spedycji, gdy wzrosną na Ukrainie to i wzrosną w Polsce!? Część szlaku energetycznego idzie właśnie przez nich. A co będzie z ropą i gazem? Jaki mamy w tym wszystkim interes? Czy już i tak nie płacimy najdrożej w Europie?

Czy Kaczyńskiemu po Smoleńsku wszystko się pomieszało? Kogo on wspiera? Z Tuskiem mogli by sobie rękę teraz podać i obydwoje mieć uśmiechy jak miał premier Tusk w Smoleńsku. Nie dziwi w tej sytuacji pochwała od redaktora Michnika, twierdzącego, że Kaczyński zachował się jak „prawdziwy patriota”. Te słowa Michnika bardziej niż cała reszta ataków, zniechęciły mnie do słowa „patriotyzm”. Jeżeli Jarosław Kaczyński został pasowany przez naczelnego cappo z Czerskiej do rangi „prawdziwego patrioty”, to ja nie chce mieć z patriotyzmem nic wspólnego, do tego stopnia, że chyba zostanę lewakiem i pedałem.

Kaczafi na fali napompowanej przez USA i Żydów rusofobii, chce zaliczyć gola za 100 punktów i z okazji tej zadymy zabłysnąć na scenie międzynarodowej, powtórzyć sukces brata z napaści Rosji na Gruzję (lub sprowokowanego przez amerykańskie siły odwetu Rosjan). Jak wiadomo Rosja groźna jest zawsze i odrobina rusofobi tak jak i szczypta antysemityzmu nikomu jeszcze nie zaszkodziły, ale czym innym jest awantura w Gruzji a czym innym przepychanki w Kijowie. Gruzja miała w sobie autentyczny dramatyzm natomiast akcja brata Jarosława w Kijowie to tragikomiczna farsa. 



Powyższe zdjęcie to oczywiście fotomontaż. Faktycznie aktywistki FEMEN sikały na podobizny prezydenta Ukrainy. Kaczyński na tle sikających femo-wiedźm wypada tragikomicznie. Nie tak dawno na Lecha Kaczyńskiego też „sikano” wszelaką nienawiścią, bo choć legalnie wybrany to za namową lewackich mediów znienawidzony przez część Polaków. Teraz te same lewackie media atakują legalnie wybranego prezydenta Ukrainy a Kaczyński wskakuje w to szambo i zaczyna tańczyć deszczową piosenkę! Wszystko natomiast odbywa się przy stadionowej niemal oprawie, ale zamiast flag niepodległej Ukrainy powiewają flagi UPA! Tego szamba nie przebije nawet poseł Biedroń taplający się w odchodach niemowlaków.


Przypomnijmy jeszcze jeden fakt  rynek ukraiński jest ogromny (ok. 50 mln mieszkańców), banki i zakłady pracy do prywatyzacji za grosze, najlepsza ziemia na świecie (czarnoziem) będzie kąskiem dla ludzi z kasą i nie będą nimi Ukraińcy. Dodatkowo limity w rolnictwie (np.:mleka) również dadzą im w kość. Ograbią ich! To będzie degeneracja ich gospodarki na skalę większą nawet niż w Polsce po "cudownych" reformach Balcerowicza.

Jeżeli Wyborcza chciała by napisać o Kaczyńskim coś złośliwego, tutaj mają cały scenariusz, oni zapewne jednak teraz będą chwalić prezesa, który wróci do Polski w cieple świateł TVNu, może i premier Tusk go pochwali, w końcu Okrągły Stół to ich wspólne dziecko, czas więc na Okrągły Stół dla Ukrainy a potem to już tylko będą budować autostrady i stadiony pod czujnym okiem Angeli Merkel i jej niemieckich banków. Od czasu do czasu pozwolą im nawet utyskiwać na gender w przedszkolach, na łamach subsydiowanej przez UE Redakcji Tomasza Sakiewicza. Tylko o tym kto umożliwił cały ten bałagan już słowa nie powiedzą, tak jak PiS przemilcza odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego za "dobrodziejstwa" płynące z Traktatu Lezbijskiego Lizbońskiego. Historia znów Okrągłym Stołem się toczy. Kto tym razem okaże się Bolkiem?

piątek, 25 października 2013

Co krzyczał pederasta 11 listopada?

Na niecały miesiąc przed 11 listopada, środowiska lewicujących anarchistów podały informację, że nie zamierzają w tym roku blokować Marszu Niepodległości. Mizerny odsetek uczestników ich ubiegłorocznego kontr-marszu oraz brak udziału w nim jakichkolwiek średnio chociaż znanych polityków lewicy zaowocował taką a nie inną decyzją. Te niewielkie siły, które posiadają, zostaną zmobilizowane z okazji Szczytu Klimatycznego ONZ i skupią się zapewne na tej właśnie imprezie globalistów.

Powracając jeszcze jednak do ubiegłorocznej imprezy, chciałem zaprezentować nieznane wcześniej nagranie z pochodu lewaków. Jest to bardzo ciekawe, ponieważ uwieczniony tam pederasta (zadeklarował to publicznie) wykrzykuje śmiałe tezy o kościele których wstydzi się wypowiadać nawet Palikot. Co ciekawe jest też urywek o policji, oraz wynikająca potem z tego ostra sprzeczka lewaków między sobą. Wkurzony pederasta ostro wydziera się na jednego z organizatorów. Nie wiem, czy to oznaka iż sodomia źle wpływa na psychikę, czy może iż środowisko lewicowe jest wewnętrznie mocno skłócone, nie mniej jednak scenka dosyć ciekawa i raczej próżno takich szukać na TVNie.



Okazuje się również, że uwieczniony na filmie pederasta to ta sama osoba, która ostatnio zakłóciła wykład Paula Camerona w Warszawie.

www.facebook.com/PortalPrawy/posts/551333501616493

środa, 23 października 2013

Hollywood, pedofilia i Żydzi.



Czy ktoś z Was, słyszał spiskową teorię, iż to Żydzi rządzą Hollywood? Otóż okazuje się, że nie jest to żadna teoria a realny fakt, potwierdzony ostatnio przez samego wiceprezydenta USA, Joe Bidena.

We wtorek, 21 maja 2013 roku, w Waszyngtonie odbyło się spotkanie zorganizowane w ramach Jewish American Heritage Month, czyli miesiąca świętowania żydowskiego wkładu w rozwój Ameryki. Na spotkanie został zaproszony między innymi wiceprezydent USA, Joe Biden, który wygłosił tam przemówienie. To właśnie w jego trakcie padły pewne sformułowania, które są delikatnie mówiąc bardzo kontrowersyjne.

Wiceprezydent USA uznał na przykład kluczową rolę Żydów w promocji idei małżeństw homoseksualnych i tego, że zostały prawnie uznane w niektórych stanach Ameryki.

Ponadto stwierdził on, że "85% wszystkich zmian, które zaszły w ostatnich latach w Hollywood oraz w mediach publicznych, było możliwe tylko dlatego, że branże te prowadzone są przez Żydów ..., których wpływ jest ogromny ... naprawdę ogromny ...". Biden zauważył też wpływ Żydów na obszarze "... zmian prawa imigracyjnego, ruchu praw obywatelskich i osiągnięć feminizmu".

Według Bidena, czyli drugiej osoby w państwie po prezydencie Obamie, "USA  to wielki kraj na wiele sposobów, dzięki wkładowi, który prowadzi nas do żydowskiego dziedzictwa i żydowskich zasad"


na podstawie Washington Post 


Tak więc skoro podała te informacje najbardziej poważana gazeta w USA, można cytować to bez obaw, iż zostanie się pozwanym o szerzenie antysemickich teorii spiskowych, ponieważ to są fakty potwierdzane, przez samego wiceprezydenta USA.

Co jednak Żydzi z Hollywood mają wspólnego z pedofilia? Otóż okazuje się, że sporo. Środowiska promowane przez żydowskie media to te o najwyższym stopniu występowania pedofilii (do 40%). Ciekawa informacja zważywszy, że to rzekomo Kościół Katolicki jest siedliskiem tego zboczenia. Symptomatyczne jest również to, że to właśnie te żydowskie media są źródłem ataku na kościół. „Łapaj złodzieja” zdają się wykrzykiwać liberalne media w celu odwrócenia uwagi od  samych siebie i swoich żydowskich mocodawców.  Co ważne informacje te nie są wymysłem nawiedzonych katolickich księży a podane zostały przez szanowanych naukowców:  dr Freund i dr Heasman et al., Pedophilia e heterosexuality v. Homosexuality. J Sex & Martial Therapy, 1984; 10, 193-200 z prestiżowej uczelni  Clarke Institute of Psychiatry w kanadyjskim Toronto. Również taką tendencję i podobne liczby podała w 2007 roku publikacja - Ryan C. W. Hall MD, Richard C. W Hall MD, PA, "A Profile of Pedophlia: Definition, Characteristics of Offenders, Recidivism, Treatment Outcomes and Forensic Issues".

We wnioskach publikacji autorzy dowodzą, że pedofile homoseksualni są groźniejsi niż heteroseksualni. Homoseksualni pedofile objęci badaniem molestowali średnio 10,7 dziecka i dokonali 53 aktów pedofilskich. Wskaźniki te wśród pedofilów heteroseksualnych wynoszą odpowiednio: 5,2 i 35. Z kolei wśród pedofilów biseksualnych wskaźniki te to: 27,3 i 120.

 Niestety, jeszcze tragiczniej zakończyły się podobne badania, które przeprowadzono wśród anonimowych osób. Pokazały one, że heteroseksualni pedofile molestowali średnio 19,8 dzieci i dokonali średnio po 23,2 akty pedofilskie. Zaś homoseksualni pedofile molestowali średnio aż 150,2 dzieci i popełnili średnio po 281,7 aktów pedofilskich.


(http://www.prawy.pl/z-kraju/3958-do-40-proc-homoseksualistow-to-pedofile-w-mediach-cisza)

Nie dziwi zatem, że coraz częściej wypływają informację o przypadkach pedofilii wśród młodych gwiazd Hollywood. Głośna obecnie jest sprawa Coreya Feldmana. Były dziecięcy gwiazdor filmowy, który już dwa lata temu wyznał, że pedofilia w Hollywood jest tajemnicą poliszynela, potwierdza swoje zarzuty w książce i wywiadzie dla Fox News. Również znany gangster zeznał FBI, że czołowy producent muzyczny uprawia seks z nieletnimi.


Mogę ci powiedzieć, że problemem nr 1. w Hollywood była, jest i zawsze będzie pedofilia. Jest to największe utrapienie dzieci pracujących w show-biznesie... To jest największy sekret
Feldman przyznaje, że był jedną z wielu nieletnich gwiazd molestowanych seksualnie w Hollywood. Byłem otoczony przez nich gdy miałem 14 lat. Dosłownie otoczony. Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem z jakimi sępami mam do czynienia..

Aktor ujawnił również, że wokół dzieci-aktorów zawsze był wianuszek starszych mężczyzn, którzy byli „znaczącymi graczami” w Hollywood. Feldman opowiadał też o swoim najlepszym koledze z planu filmowego, Corey'u Haim, który podczas kręcenie filmu „Lucas” został wykorzystany przez wysoko postawionego w Hollywood pedofila. Corey przez długi czas nie mógł sobie poradzić z traumą z dzieciństwa. Jako nastolatek popadł w uzależnienie od narkotyków. Zmarł w 2010 roku na zapalenie płuc. Teraz Feldman w swoich wspomnieniach “Coreyography” oraz w wywiadzie dla Fox News ujawnia kolejne makabryczne szczegóły pracy w Hollywood.


Jednym słowem Sodoma i Gomora. Pradawny kult fallusa i agresywnych praktyk seksualnych, do dzisiaj kultywowany przez chazarską dzicz udającą Semitów, to już nie tylko margines ale główny nurt kultury masowej. Lobby gejowskie to tak naprawdę lobby żydowskie działające na starym otrzaskanym schemacie. Schemat ów mówi, że aby skutecznie kontrolować ludność tubylczą, napływowa ludność żydowska musi zdeprawować kulturę tubylców i ich obyczaje. Dzięki następującemu wtedy rozkładowi społecznemu, będzie można skutecznie przejmować ważne stanowiska. Stąd tak ważne dla Żydów by promować „dialog” czy „tolerancję” bo to nic innego jak zachęta do opuszczenia gardy i akceptacji ich zboczeń oraz ich samych jako „pełnoprawnych” członków tubylczego społeczeństwa. Oczywiście dla niepoznaki należy wykonywać różne gesty dobrej woli a nawet czasem udawać konserwatystów, jednak tylko po to by przejmować od środka owe środowiska i je skłócać. Na polskim poletku mamy chociażby Gazetę Wyborczą oraz przejmującą powoli jej obowiązki Gazetę Polską z nie gorszą sforą judaszy. Z jednej strony krytykują oni gender i pederastów ale nigdy nie napiszą z czego ta „choroba” wynika, gdzie są jej źródła, tak jak otwarcie zrobił to cytowany na początku tego wpisu wiceprezydent USA. Jak zatem można skutecznie się ozdrowić skoro zamiast z przyczynami walczymy jedynie z objawami choroby? Czysty absurd i kpina z konserwatyzmu zaserwowana nam z pełną świadomością, talmudyczną świadomością. 

Aby wzmocnić efekt penetracji, próbuje się z nas jako faktycznych ofiar robić rzekomych oprawców. O czym mowa? Nie tak dawno temu jedno z czołowych piór Gazety Polskiej, syn innego znanego publicysty i masona,  David Wildstein, pisał z pełnym zaangażowaniem, iż to Polacy mordowali Żydów w  Jedwabnem, dołączając tym samym do chóru przedsiębiorstwa holocaust pod dyrekcją Tomasza Grossa. W konkluzji powinniśmy się zatem wstydzić i przepraszać Żydów w nieskończoność a więc zaprzestać krytyki i kontroli, dać im wszystko czego zechcą bo „im się należy”. 

Wspominam tutaj z uporczywością o środowisku Gazety „Polskiej”, ponieważ o tym co wyprawia Gazeta Wyborcza pisać nie trzeba, to zrozumiałe. Ważne natomiast jest, aby zobaczyć iż rzecz bardzo podobną robią Ci, którzy chcą się lansować po trupach ofiar ze Smoleńska na opozycję, na tych niby piszących obiektywną prawdę. Cóż bardziej zwodniczego i pokrętnego? Czyż nie jest to talmudyczna mentalność?

Zostawiając na boku polskie piekiełko, problem Żydów i promowania przez nich zboczeń jest problemem ogólnoświatowym. Te natomiast środowiska Żydów, które się temu przeciwstawiają a są takie, owe środowiska dziwnym trafem nie są już tak hojnie wpuszczane przed kamery oraz nie udostępnia się ich opinii na łamach światowych gazet. Żydzi jak profesor Norman Finkelstein czy inni jego pokroju żydowscy historycy dziwnym trafem mają pod górkę choć też są Żydami. W Polsce jest podobnie. Pracownik Państwowej Akadami Nauk, prof. Jasiewicz również zapłacił słoną cenę za publikacje pokazujące odrażającą, ciemną stronę żydowskiej monety. 

Przykłady żydowskiego zamordyzmu można mnożyć. Ważne by sprawy te przedstawiać rzeczowo w odniesieniu do udokumentowanych faktów, ponieważ tępy antysemityzm jest tak naprawdę tym środowiskom na rękę i są go spragnieni jak kania dżdżu. Tępy antysemityzm jest łatwy do obalenia a jednocześnie daje broń w żydowskie ręce i uzasadnienie ich „antysemickich fobii”. 

Przykre jest również to, że walczący z pedofilią kościół, sam podkopuje swoją pozycję, gdy słowami papieża Franciszka wypowiada tezy, iż antysemityzm kłóci się z katolicyzmem, ponieważ dzisiejsza definicja antysemityzmu, jest tak bardzo szeroka iż można pod nią podciągać praktycznie każdą krytykę Żydów, nawet tą zasadną.  Co ciekawe, słowa Franciszka zbiegają się z obecnie forsowana we Włoszech ustawą zakazująca negatywnych wypowiedzi o promowanych przez środowiska żydowskie  homoseksualistach. Czy już niedługo te same środowiska przeforsują ustawę, że również i o Żydach nie wolno wydawać negatywnych opinii?

środa, 16 października 2013

Internauci zakłócili debatę Smoleńską.

Odbywającą się w dniu dzisiejszym debatę dotyczącą katastrofy smoleńskiej skutecznie zakłócała grupa internetowych trolli. Akcja przypominała istną inwazję w stylu 4chan. W debacie wzięli udział specjaliści zespołu Macierewicza z USA oraz Australii. W debacie wykorzystano wideo rozmowę poprzez  Skype.  Na żywo całą tą hecę pokazywała zaś TVN24. Za pomocą dziesiątków rozmów Skype co sekunda wyskakujących na ekranie telewizora LCD, wydzwaniającym skutecznie udało się zasłonić slajdy oraz wykresy pokazywane przez ekspertów. Wśród wydzwaniających był m.in. Donald Tusk oraz prezydent Rosji – Władimir Putin. Oczywiście użyto tutaj założonych zapewne na tą okazję „lipnych” kont na Skype.



Przypomina to trochę akcję Jarosława Kaczyńskiego, który skutecznie ztrollował swego czasu Donalda Tuska swoim tabletem z mównicy sejmowej. Tutaj jednak rolę się odwróciły i to sam Kaczyński został ztrollowany i to na Amen. 

Trolling nie był tutaj jedyną niedogodnością. Eksperci mieli też problem z nawiązywaniem wideo rozmów i wyświetlaniem prezentacji! Przez kilka minut jeden z prowadzących tą debatę techników na antenie tłumaczył co kliknąć by udostępnić pulpit z wykresami. Czysta żenada! Tego nie można już zrzucić na internetowych trolli. Niestety jak można się domyślać, cała telekonferencja z użyciem Skype nie została zapewne przećwiczona na dzień lub dwa wcześniej, stąd zamieszanie oraz co tu dużo mówić – kompromitacja organizatorów tej konferencji. Co do trolli to wystarczyło by po prostu wyłączyć w Skype możliwość przychodzących rozmów od osób nieznanych, których odbiorca nie ma w książce telefonicznej a cała ta trollerka była by niemożliwa. Wtedy ani Donald Tusk ani Władimir Putin nie mogli by wydzwaniać do Macierewicza i zakłócać konferencji smoleńskiej a tak mamy kolejny spiseg, nad którym zapewne już jutro będą lamentować w mediach redaktora Sakiewicza. Czy znów za przegraną obwinione zostaną przez Gazetę Polską ruskie serwery?


Jest to niestety kolejny przykład na to, że rwący się do władzy PiS oraz jego specjaliści są niekompetentni i nie rozumieją podstawowych technologii dzisiejszego świata. Fakt istnienia osób złośliwych jest przecież ogólnie znany, szczególnie dla PiSu. Co istotne, tragedia smoleńska dalej pozostaje niewyjaśniona i chyba nikt o zdrowym umyśle nie wierzy w putinowsko-tuskowe bajki o brzozie i mgle. Jak więc bardzo niepoważnym trzeba być, aby tal ważną konferencję robić bez uprzedniego sprawdzenia technologii i odpowiedniej konfiguracji oprogramowania?


Skoro PiS nie potrafi zająć się tak błahymi sprawami, to jak będzie w stanie sprawnie rządzić Polską, zabezpieczyć ją chociażby przed atakami internetowymi z Rosji, już nie mówiąc o innych kwestiach?  Czy PiS wyciągnie z tego wnioski i otworzy się na  młodych i znających technologię, czy dalej będzie się otaczać wiernymi ale miernymi leśnymi dziadkami? Patrząc na dotychczasową linię prezesa nie mam w tym temacie zbyt wielkich nadziei. 

wtorek, 1 października 2013

Jan Paweł II - święty czy przeklęty na wieki?


Zadanie takiego pytania szczególnie w języku polskim, może stawiać autora w trudnej sytuacji. W podobnej sytuacji stawiali się opozycjoniści lat 80/tych krzyczący, iż Wałęsa to agent SB. Ówczesny status Wałęsy jako boga oraz społecznego wykluczenia osób ten status negujący, można sądzę przyrównać właśnie do dzisiejszego statusu Karola Wojtyły i pytań jak to w tytule. 

Zanim przejdę dalej, chciałbym na wstępie zaprezentować kilka mało znanych fotografii za czasu pontyfikatu Jana Pawła II z ich krótkim opisem.

1200 kobiet w trakcie tańca synchronicznego przed
papieżem Janem Pawłem II - Rzym 12 kwietnia 1984
Tancerki czekające na występ w trakcie Mszy Świętej
przed papieżem Janem Pawłem II - Bruksela 1985

Naga studentka uczestnicząca w Mszy Świętej czyta list apostolski.
W tle Jan Paweł II - Nowa Gwinea 8 maja 1984
Papież Jan Paweł II uczestniczy w pogańskich rytuałach.
Meksyk kwiecień 1993
Wizyta papieża w Izraelu, gdzie razem z Żydami modlił się o pokój.
W tle widać tron przygotowany przez Żydów dla papieża a na nim odwrócony
satanistyczny krzyż symbolizujący upadek chrześcijaństwa. JP2 nie miał obiekcji.
Jedno z bardziej zatrważających zdjęć. 2 lutego 1986 Madras / Indie.
Papież Polak radośnie chyli czoło przed kapłanką demonów występujących kolektywnie pod nazwą Shivy. Gest "Tilak" jest inicjacją w fallicznej ceremonii Shivy (kult penisa) 

Jest to lucyferyczny sakrament demonicznej "trójcy" brahmańskiej.
Papież w indiańskim wigwamie przebrany za poganina.
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
Papież w kolejnym pogańskim przebraniu - Filipiny 1981
Papież Polak w kolejnym pogańskim przebraniu.
Pakistan 1981
Kolejne pogańskie przebranie papieża.
Republika Zielonego Przylądka
... i kolejne. Ponownie w stroju pogan z Ameryki tym razem Południowej.
Papież przedrzeźnia Matkę Boską z Dzieciątkiem Jezus? Zwierze zamiast Boga?
... bez komentarza :(

 Powyższe zdjęcie umieszczam dla kontrastu, tak pełni pokory
 i godności prezentowali się dawniejsi papieże.




Pokazane powyżej zdjęcia to tylko wyrywkowe przykłady, tego jak "barwną postacią" był Karol Wojtyła. Co to jednak miało wspólnego z katolicyzmem? Z prowadzeniem trzody, dawaniem jej katolickiego przykładu? Czy wyobrażacie sobie Jezusa Chrystusa pajacującego w przebraniu rzymskiego legionisty? Ktoś powie: "świat się zmienił, należy więc zrewolucjonizować i kościół". Otóż jest to czysto masońska ideologia. Jeśli prześledzić ostatnie kilka wieków, to za wszystkimi rewolucjami poczynając od tej francuskiej poprzez bolszewicką kończąc na seksualnej - za nimi wszystkimi stała własnie myśl masońska i takie też wykonanie.

Czemu w artykule o papieżu Polaku wspominam zatem o masonerii? Czy papież był masonem a może miał jedynie masońską mentalność? Rozstrzygnąć to było by niezwykle ciężko, jednak garść poniższych faktów może rzucać na to zagadnienie trochę światła.

Zacznijmy od początku. Bardzo mało znanym faktem bo dziwnym trafem nie wspomina o nim żadna koncesjonowana biografia Karola Wojtyły, jest tożsamość Mieczysława Kotlarczyka. Był on mistrzem przyszłego papieża, gdy ów uczęszczał do jego Teatru Rapsodycznego w Krakowie. Nazwa teatru nie była przypadkowa - odnosiła się do mistycyzmu takich masonów jak Wyspiański, Słowacki czy wreszcie mason wszech czasów Mickiewicz. Było tak, ponieważ ów Kotlarczyk sam był masonem i to jednym z większych w owym czasie, w naturalny więc sposób musiał kultywować pamięć swoich wielkich poprzedników. Masoński mistrz prowadził więc młodego Karola jak na adepta szkół tajemnych przystało. Nigdy wprost a po cichu i podskórnie. Ogromną rolę w kształtowaniu moralnego kręgosłupa młodego Wojtyły musiało odgrywać też towarzystwo jego rówieśników. Wspomniany teatr był przepełniony ludźmi prowadzącymi się w sposób "luźny" czy wręcz otwarcie niechętnymi kościołowi. Najbardziej chyba znanym "przodownikiem" tej bluźnierczej bohemy był Leopold Tyrmand - Żyd prowadzący życie amerykańskiego playboya, promotora jazzu i tym podobnych. Podobne prądy zatruwały młodego Karola również w Tygodniku Powszechnym. Czasopismo owe było niby katolickie jednak zakazane w seminariach duchowych jako niosące zgorszenie. Spokojnie można nazwać ten tygodnik, czasopismem propagandy masońskiej trującej kościół od środka. Nie ma się zatem co dziwić, że w końcu i sam Karol Wojtyła zaczął promować liberalizm wśród młodych kleryków. 

Zapewne nie bez znaczenia była też szkoła do której uczęszczał - szkoła Marcina Wadowity, gdzie młody Wojtyła zetknął się z masońską myślą reprezentowaną przez Żyda i satanistę Jakuba Franka czy innych okultystów/kabalistów XVII wieku jak wspomniany wcześniej Wyspiański, Słowacki czy Mickiewicz ale też Krasiński i Norwid. Oni wszyscy swój mesjanizm oraz i nadzieje na "wolną Polskę" czerpali z kart tarota i innych zakazanych przez kościół pogańskich praktyk spirytystycznych.

Nad wszystkim zaś unosił się duch jednej z najbardziej znanych okultystek i jawnej czcicielki szatana Heleny Bławackiej, której pseudo hinduizmem pomieszanym z satanizmem zafascynowany był Kotlarczyk i owe fascynacje przelewał na młodego Wojtyłę. Zapewne stąd późniejsza fascynacja papieża hinduizmem czy innymi pogańskimi rytuałami. Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły. "Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Petrownej Blawackiej, J Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej” (Rocco Buttliglione, Il pensiero di Karol Wojtyla, Mediolan: Jaca Books, 1982, s. 34-5).

Heretycka mentalność dała też o sobie we znaki w publikacji Karola Wojtyły "Osoba i czyn". Poniżej kilka bardziej porażających idei ukrytych między wierszami tego "dzieła". Jeżeli katolicy czytający ten tekst jeszcze nie zemdleli proponuje wziąć głęboki wdech ew. przygotować sole trzeźwiące. Zapnijcie pasy, zaczynamy ...

Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi. Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka. Religia katolicka nie różni się pod tym względem od innych kultów.

Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia.

Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli. To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów.
Drogą do uratowania chrześcijaństwa nie jest Objawienie Stworzenia, Odkupienie lub Sąd Ostateczny, ale słowa “dialog” i “bliźni”.

Na drugim świecie, po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani nawet karani za grzechy.

Dlaczego człowiek z taką łatwością stworzył sobie duszę? Ponieważ nie została stworzona z niczego, lecz z istniejącej materii: w zwierzęcej duszy rozwijało się filogenetycznie to, co otrzymała ona od swych rodziców, przodków, od małp i [w tym procesie] mogła się jedynie ulepszać.
Nie ma powodu, aby troszczyć się o dusze poronionych dzieci. Będą zbawione, gdyż grzech pierworodny nie istnieje.

Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii.


... i na sam koniec wisienka na torcie, naczelne hasło masońskich satanistów, czyli:

Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga.

Wybaczcie moje skojarzenie, ale gdy będąc więźniem Adolf Hitler stworzył Mein Kemp to zawarł w tym dziele swe kluczowe przemyślenia. Ówczesna masoneria widząc w Hitlerze pożytecznego głupca będącego idealnym kandydatem do wywołania tak wielce im potrzebnej II wojny światowej wspomogła go później w dojściu do władzy i wykonaniu ich planu jego rękoma. Podobnie jawi się tutaj powyższe dzieło Karola Wojtyły. Czyż taki papież od najmłodszych lat zatruty myślą masońska nie byłby błogosławieństwem dla satanistów? Czy zatem nie należało by go wspierać z całych sił na drodze do Stolicy Piotrowej? Również i dla władzy ludowej było to wyjście znacznie lepsze niż gdyby papieżem miał zostać Popiełuszko. On z pewnością nie stałby ramię w ramię z generałem Jaruzelskim jak czynił to potem Karol Wojtyła. Myśl porażająca ale jakże taktyczna i sensowna, nieprawdaż? 


Radosny papież Polak oraz oprawca Polaków gen. Jaruzelski.

Szczególną uwagę należy też zwrócić na najbliższego i wieloletniego (do grobowej deski) przyjaciela Karola Wojtyły - Żyda Jerzego Klugera. W owych czasach byli nierozłączni. Wielka przyjaźń przetrwała następne kilkadziesiąt lat. Tak wielka i głęboka sympatia nie mogła się odbywać w oderwaniu od przekonań religijnych i kryjącej się za nimi talmudycznej mentalności owego Żyda.













Są też pewne ślady wskazujące, iż sam Karol Wojtyłą mógł być Żydem. O ile nie ma wątpliwości co do polskich korzeni jego ojca to w stosunku do matki już tak. Emilia Kaczorowska to po angielsku Emily Katz, a Katz jest popularnym nazwiskiem Żydów z Europy Wschodniej. Również, ojciec Emilii – Feliks Kaczorowski, był przedsiębiorcą w Bielsku-Białej. Babcia Emilii nazywała się Maria Anna Scholz, “to po angielsku Schulze, co jest równie popularnym nazwiskiem wśród Żydów, tak samo jak Rybicka, bądź “Ryback”, jak nazywała się prababcia Karola Wojtyły, Zuzanna”. Wszystkie te nazwiska i ich odpowiedniki znajdują się na cmentarzu żydowskim w Bielsku-Białej.

Symptomatyczne - nowo wybrany papież, pierwszej w swej papieskiej karierze audiencji udziela właśnie rodzinie żydowskiego przyjaciela Klugera, którego
Wojtyła nigdy nie próbował nawet nawrócić na katolicyzm!
Czy powyższe fakty mogą tłumaczyć obsesje papieża na punkcie próby pojednywania katolików z Żydami oraz inne herezje ukrywane pod niewinnie brzmiącym hasłem ekumenizmu?

Czy podtruwany ideologicznie przez żydo-masońskie środowisko lub być może i nawet mający żydowskie korzenie Karol Wojtyła mógł się uchronić przez duchową erozją sączoną nań praktycznie zewsząd? Chodzący w krótkich spodenkach atrakcyjny młody duchowny w sumie prawie w niczym nie przypominał Popiełuszki. Dziwnym trafem to właśnie Popiełuszkę zamordowały przeżarte czerwonym żydostwem służby PRL. Zamordowły one prawdziwie duchowego wodza/generała, nieugiętego w swej postawie, czystego i na wskroś katolickiego. Pobłażliwemu zaś na masońskie rozmiękczanie kościoła Karolowi Wojtyle wiodło się wyśmienicie. Niezbadane są wyroki boskie a może już wtedy młody aktor Wojtyła był przypisany przez "tajemnicze siły" do największej roli swego życia? Wedle pewnych informacji Karol Wojtyła miał kochankę oraz nieślubne dziecko i wiedziały o tym służby PRL. Czy to nie dlatego jego kariera rozwijała się tak dynamicznie a wszelkie przeszkody lub potencjalni konkurenci jak za dotknięciem różdżki Harrego Pottera usuwani byli z jego drogi? Młody zdolny i doskonale kontrolowany tą tajemnicą papież Polak byłby wyśmienitym prezentem zarózno dla służb PRL jak i kontrolującego te służby światowego żydostwa.

Piszę o tym, ponieważ świadczą ku temu pewne przesłanki. W jednej z półprywatnych rozmów nie kto inny jak Zbigniew Brzeziński wspomniał, iż to on sam wskazał "komu trzeba" Wojtyłę jako następnego papieża. Jak wiadomo poprzednik Wojtyły długo nie pożył, po 33 dniach pontyfikatu zmarł dotąd nie wyjaśnioną śmiercią. Wedle niektórych duchownych nie zamierzał wcale koncentrować się na śledztwie wewnątrz Banku Watykańskiego ale na ukrytej w Watykanie masonerii. Rewelacje te miał zdradzić w prywatnej rozmowie gen. Jaruzelskiemu z którym już na przełomie lat 70/80 prowadził rozmowy z ramienia Davida Rockefellera o kształcie nadchodzących zmian. Zmiany te opracowywała dla środkowej i wschodniej Europy światowa masoneria zanim ktokolwiek jeszcze usłyszał o Solidarności. Informacje te potwierdza od drugiej strony materiał wyemitowany w kanadyjskiej telewizji w 2002 roku. W materiale pokazano Jaruzelskiego, mówiącego po polsku, iż to Breżniew poinformował go o tym kto wskazał Wojtyłę na papieża i że był to Brzeziński. W materiale wideo pokazuje się też sam Brzeziński cytujący słowa nowo wybranego papieża. Według Brzezińskiego Jan Paweł II miał powiedzieć do niego: "Głosowałeś na mnie, to teraz musisz mnie odwiedzić". Zaprawdę dziwne. Oficjalnie za taką czy inną kandydaturą papieża głosują kardynałowie. Brzeziński wszak nim nie jest. O jakim więc "głosowaniu" mówił do Brzezińskiego nowo wybrany papież? By przybliżyć się do prawdy kto jest kim spójrzmy na samego Brzezińskiego. 



Jest to jedna z bardziej tajemniczych postaci XX wieku. Szara eminencja zaproszona przez samego guru masonerii Davida Rockefellera do utworzenia Komisji Trójstronnej (The Trilateral Commission - jednym z jej uczestników w latach 90-tych był nie kto inny jak sam Janusz Palikot). Jeżeli są znane nazwiska osób decydujących o formie oraz okolicznościach wprowadzania tzw. Nowego Porządku Światowego (naczelny projekt światowych satanistów) to są nimi właśnie David Rockefeller oraz Zbigniew Brzeziński oraz wykonujące to zadanie przydupasy pokroju Palikota. Śmiało zatem można przypuszczać, iż jego nieoficjalna deklaracja dotycząca losów wyboru Karola Wojtyły na papieża może nosić znamiona faktu historycznego.

Zbigniew Brzeziński uczestniczący z ramienia CIA w szkoleniu 
bliskowschodnich bojówek.
Co ciekawe, gdy stanowisko papieża objął Karol Wojtyła, mianował on później na Prezydenta Watykanu (trzecia najważniejsza osoba w Watykanie) Paula Marcinkusa pełniącego też później funkcję szefa Banku Watykańskiego. Człowiek ten okazał się być z czasem zamieszany w aferę finansową owego banku. W całej sprawie były też trupy. Najpierw Roberta Calviego - współpracownika Paula Marcinkusa. Znaleziono go powieszonego na jednym z londyńskich mostów. Tego samego dnia sekretarka Calviego Graziella Corrocher w Mediolanie zginęła, wypadając z okna. Innym ważnym współpracownikiem Marcinkusa był Michele Sindona, członek loży masońskiej P2, zmarł w równie dziwnych okolicznościach w 1985 r.

To jednak nie jedyna dziwna sprawa dotycząca masońskich wpływów w kościele. Inną bulwersującą katolików sprawą, jest zapraszanie przez Jana Pawła II do Watykanu oficjalnej delegacji żydo-masońskiej sekty B'nai B'rith. 
Radosny papież Polak i sataniści z B'nai B'rith
Watykan 22 marca 1984
Papież Polak udzielił im audiencji 22 marca 1984 roku. Kościół bardzo wyraźnie wypowiada się na temat masonerii. Doktryna kościelna mówi jasno - nie można być katolikiem i masonem - gdyż nie można być zarówno białym jak i czarnym a sama masoneria przez kościół określana jest w skrócie jako dyspozytura szatana na ziemi. Co bardziej wstrząsające owa masońska sekta tylko dla Żydów, jest najbardziej anty katolicką organizacją pod słońcem. Przedstawiają oni Jezusa Chrystusa jako zło wcielone, jako diabła sami zaś modlą się do niosącego światło lucyfera. Audiencja ta co gorsze nie była jedynym kontaktem papieża z tymi satanistami. Utrzymywał on z ich przedstawicielem stały kontakt. Poza kontaktami z t tą odrażającą sektą, papież Polak często gościł inne żydowskie sekty i organizacje, przed nimi drzwi zawsze były otwarte.

Czy powyższa żydo-masońska sekta mogła pociągać za watykańskie sznurki do tego stopnia, że nawet papież musiał przed nimi ugiąć kark i oferować oficjalną audiencję w blasku dnia, łamiąc oficjalne stanowisko kościoła względem owych satanistów?

 Niektórzy historycy mówią wprost - duch Soboru Watykańskiego II był duchem masońskich reform i miał na celu zażydzić Kościół Katolicki! Co ciekawe jednym z bardziej aktywnych na tym soborze promotorów reform był właśnie ówczesny kardynał Wojtyła.

Poruszyłem jedynie część mało znanych faktów dotyczących dziwnych konotacji papieża Polaka. Osoby głębiej zainteresowane tematem odsyłam do opracowań ks. Luigi Villa

Powyższa tematyka jest bardzo trudna, szczególnie dla Polaków którzy papieża Polaka postrzegali jak światełko w tunelu trudnego okresu PRLowskiej opresji. Czy jednak tak samo nie było jeszcze nie tak dawno temu z Wałęsą? Masoneria reprezentująca szatana na ziemi jest bardzo przebiegła i tworzy ona historię świata na długo zanim się ta historia wydarzy. Z dzisiejszej perspektywy patrząc, okrągły stół był niczym innym jak wielkim teatrem i wielkim oszustwem. Ile takich teatrów siły zza parawanu urządziły ciemnemu/zdesperowanemu ludowi przez poprzednie dziesięciolecia a nawet wieki? Po 30 latach od tamtych wydarzeń coraz więcej Polaków widzi, że z opresji bolszewickiej najzwyczajniej na świecie przehandlowano nas w opresje komercyjno-satanistyczną reprezentowaną przez żydowskich bankierów z zachodu i ich "demo-krację". W rytm fanfar i wiwatów przeszliśmy z jednej niewoli w drugą. Tamta opresja charakteryzowała się pustymi półkami w sklepach i czołgami na ulicach, ta opresja natomiast chce gwałcić nasze dzieci już w przedszkolach nauczając braku różnic między chłopcem a dziewczynką, ukrytej pedofilii i wszelkich innych satanistycznych zboczeń tak obcych PRLwskiej opresji. Chciało by się powiedzieć "komuno wróć" ale to czysta ułuda. Zło będzie złem nie ważne czy założy maskę komunizmu, kapitalizmu czy papiestwa. Jakie są zatem szanse, że nauczymy się tę maskarady rozpoznawać zawczasu? Patrząc na deklarację Jarosława Kaczyńskiego, iż masoneria nie stanowi problemu obawiam się, że z takimi  pseudo patriotycznymi ignoranckimi przywódcami nie mamy najmniejszych szans. Czy naprawdę zostaje nam już tylko modlić się o cud do Pana Boga?

środa, 25 września 2013

Wałęsa już w 1989 miał plany względem Niemiec i Polski.

Wałęsa już w 1989 roku nawoływał Niemców do przejmowania naszych ziem! Wtedy alarmowało o tym za pomocą ulotek (zdjęcie powyżej) jedynie środowisko narodowe, tylko oni mieli odwagę podnieść rękę na Wałęsę, mającego wtedy status boga. Legendarny Kornel Morawiecki z Solidarności Walczącej oraz jego dzielna ekipa już w latach 80tych głośno krzyczała, że Wałęsa to agent SB. Jednak liderzy patriotów "rozumnych" i "umiarkowanych" okrzyknęli ich wtedy mianem "moskiewskiej agentury" podnoszącej rękę na mającego w klapie Matkę Boską syna bożego!

Tamten bóg się zużył i obnażył, odchodzi w niesławie. Zapobiegawcze siły zza parawanu zawczasu więc wykreowały prawicy nowych bogów oraz tych, którzy owych bogów ciemnemu ludowi zareklamują. Mam tu na myśli wchodzącą obecnie w buty Gazety Wyborczej, Gazetę Polską i rozsiewane przez nią plotki o współczesnym Ruchu Narodowym, jako "moskiewskiej agenturze". W konsekwencji ich prawd "rozumni" i "umiarkowani" patrioci znów łapią się na ten sam haczyk, na tą samą talmudyczną sztuczkę i zaczynają pluć na mówiących gorzką ale jednak prawdę. Zaczynają owi patrioci wygrażać pięściami liderom Ruchu Narodowego za wykazywanie, iż główny nurt prawicowej opozycji podobnie jak w latach 80/90 jest dziś koncesjonowany. Ostrzegają, że walka PiSu z PO pokazywana w telewizorach ma jedynie przekonać, iż liczą się tylko oni, ci koncesjonowani przez masońskie media i tylko ich należy brać pod uwagę przy urnie wyborczej. W dokładnie ten sam sposób "układ" załatwił 30 lat temu ówczesnych narodowców okrzykniętych jako zbyt radykalnych. Wtedy to właśnie użyto Gazety Wyborczej dla roztaczania legendy ówczesnego boga Lecha i jego skoku przez płot. Dzisiaj mamy legendę nowego Lecha oraz historię jego tragicznej śmierci wykorzystywaną bez skrupułów przez tubę propagandową PiSu i jej naczelnego, red. Sakiewicza - współczesnego Michnika.

Ktoś kiedyś powiedział, że sporo trzeba zmienić by wszystko zostało po staremu. W przypadku Polski powiedzenie to sprawdza się znakomicie. Zmieniają się nazwiska i partyjne banery lecz władzę nad udręczoną Polską od ostatnich kilkudziesięciu lat bez przerwy dzierżą ci sami "starsi i mądrzejsi" i końca tego nie widać.