Zadanie
takiego pytania szczególnie w języku polskim, może stawiać autora w
trudnej sytuacji. W podobnej sytuacji stawiali się opozycjoniści lat
80/tych krzyczący, iż Wałęsa to agent SB. Ówczesny status Wałęsy jako
boga oraz społecznego wykluczenia osób ten status negujący, można sądzę
przyrównać właśnie do dzisiejszego statusu Karola Wojtyły i pytań jak to
w tytule.
Zanim
przejdę dalej, chciałbym na wstępie zaprezentować kilka mało znanych
fotografii za czasu pontyfikatu Jana Pawła II z ich krótkim opisem.
![]() |
1200 kobiet w trakcie tańca synchronicznego przed papieżem Janem Pawłem II - Rzym 12 kwietnia 1984 |
![]() |
Tancerki czekające na występ w trakcie Mszy Świętej przed papieżem Janem Pawłem II - Bruksela 1985 |
![]() |
Naga studentka uczestnicząca w Mszy Świętej czyta list apostolski. W tle Jan Paweł II - Nowa Gwinea 8 maja 1984 |
![]() |
Papież Jan Paweł II uczestniczy w pogańskich rytuałach. Meksyk kwiecień 1993 |
![]() |
Papież w indiańskim wigwamie przebrany za poganina. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. |
![]() |
Papież w kolejnym pogańskim przebraniu - Filipiny 1981 |
![]() |
Papież Polak w kolejnym pogańskim przebraniu. Pakistan 1981 |
![]() |
Kolejne pogańskie przebranie papieża. Republika Zielonego Przylądka |
![]() |
... i kolejne. Ponownie w stroju pogan z Ameryki tym razem Południowej. |
Pokazane powyżej zdjęcia to tylko wyrywkowe przykłady, tego jak "barwną postacią" był Karol Wojtyła. Co to jednak miało wspólnego z katolicyzmem? Z prowadzeniem trzody, dawaniem jej katolickiego przykładu? Czy wyobrażacie sobie Jezusa Chrystusa pajacującego w przebraniu rzymskiego legionisty? Ktoś powie: "świat się zmienił, należy więc zrewolucjonizować i kościół". Otóż jest to czysto masońska ideologia. Jeśli prześledzić ostatnie kilka wieków, to za wszystkimi rewolucjami poczynając od tej francuskiej poprzez bolszewicką kończąc na seksualnej - za nimi wszystkimi stała własnie myśl masońska i takie też wykonanie.
Czemu w artykule o papieżu Polaku wspominam zatem o masonerii? Czy papież był masonem a może miał jedynie masońską mentalność? Rozstrzygnąć to było by niezwykle ciężko, jednak garść poniższych faktów może rzucać na to zagadnienie trochę światła.
Zacznijmy
od początku. Bardzo mało znanym faktem bo dziwnym trafem nie wspomina o
nim żadna koncesjonowana biografia Karola Wojtyły, jest
tożsamość Mieczysława Kotlarczyka. Był on mistrzem przyszłego papieża,
gdy ów uczęszczał do jego Teatru Rapsodycznego w Krakowie. Nazwa teatru
nie była przypadkowa - odnosiła się do mistycyzmu takich masonów jak
Wyspiański, Słowacki czy wreszcie mason wszech czasów Mickiewicz. Było
tak, ponieważ ów Kotlarczyk sam był masonem i to jednym z większych w
owym czasie, w naturalny więc sposób musiał kultywować
pamięć swoich wielkich poprzedników. Masoński mistrz prowadził więc
młodego Karola jak na adepta szkół tajemnych przystało. Nigdy wprost a
po cichu i podskórnie. Ogromną rolę w kształtowaniu moralnego kręgosłupa
młodego Wojtyły musiało odgrywać też towarzystwo jego rówieśników.
Wspomniany teatr był przepełniony ludźmi prowadzącymi się w sposób
"luźny" czy wręcz otwarcie niechętnymi kościołowi. Najbardziej chyba
znanym "przodownikiem" tej bluźnierczej bohemy był Leopold Tyrmand - Żyd
prowadzący życie amerykańskiego playboya, promotora jazzu i tym
podobnych. Podobne prądy zatruwały młodego Karola również w Tygodniku
Powszechnym. Czasopismo owe było niby katolickie jednak zakazane w
seminariach duchowych jako niosące zgorszenie. Spokojnie można nazwać
ten tygodnik, czasopismem propagandy masońskiej trującej kościół od
środka. Nie ma się zatem co dziwić, że w końcu i sam Karol Wojtyła
zaczął promować liberalizm wśród młodych kleryków.
Zapewne
nie bez znaczenia była też szkoła do której uczęszczał - szkoła Marcina
Wadowity, gdzie młody Wojtyła zetknął się z masońską myślą
reprezentowaną przez Żyda i satanistę Jakuba Franka czy innych
okultystów/kabalistów XVII wieku jak wspomniany wcześniej Wyspiański,
Słowacki czy Mickiewicz ale też Krasiński i Norwid. Oni wszyscy swój
mesjanizm oraz i nadzieje na "wolną Polskę" czerpali z kart tarota i
innych zakazanych przez kościół pogańskich praktyk spirytystycznych.
Nad wszystkim zaś unosił się duch jednej z najbardziej znanych okultystek i jawnej czcicielki szatana Heleny Bławackiej, której pseudo hinduizmem pomieszanym z satanizmem zafascynowany był Kotlarczyk i owe fascynacje przelewał na młodego Wojtyłę. Zapewne stąd późniejsza fascynacja papieża hinduizmem czy innymi pogańskimi rytuałami. Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły. "Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Petrownej Blawackiej, J Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej” (Rocco Buttliglione, Il pensiero di Karol Wojtyla, Mediolan: Jaca Books, 1982, s. 34-5).
Heretycka mentalność dała też o sobie we znaki w publikacji Karola Wojtyły "Osoba i czyn". Poniżej kilka bardziej porażających idei ukrytych między wierszami tego "dzieła". Jeżeli katolicy czytający ten tekst jeszcze nie zemdleli proponuje wziąć głęboki wdech ew. przygotować sole trzeźwiące. Zapnijcie pasy, zaczynamy ...
Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi. Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka. Religia katolicka nie różni się pod tym względem od innych kultów.
Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia.
Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli. To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów.Drogą do uratowania chrześcijaństwa nie jest Objawienie Stworzenia, Odkupienie lub Sąd Ostateczny, ale słowa “dialog” i “bliźni”.
Na drugim świecie, po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani nawet karani za grzechy.
Dlaczego człowiek z taką łatwością stworzył sobie duszę? Ponieważ nie została stworzona z niczego, lecz z istniejącej materii: w zwierzęcej duszy rozwijało się filogenetycznie to, co otrzymała ona od swych rodziców, przodków, od małp i [w tym procesie] mogła się jedynie ulepszać.
Nie ma powodu, aby troszczyć się o dusze poronionych dzieci. Będą zbawione, gdyż grzech pierworodny nie istnieje.
Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii.
... i na sam koniec wisienka na torcie, naczelne hasło masońskich satanistów, czyli:
Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga.
Nad wszystkim zaś unosił się duch jednej z najbardziej znanych okultystek i jawnej czcicielki szatana Heleny Bławackiej, której pseudo hinduizmem pomieszanym z satanizmem zafascynowany był Kotlarczyk i owe fascynacje przelewał na młodego Wojtyłę. Zapewne stąd późniejsza fascynacja papieża hinduizmem czy innymi pogańskimi rytuałami. Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły. "Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Petrownej Blawackiej, J Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej” (Rocco Buttliglione, Il pensiero di Karol Wojtyla, Mediolan: Jaca Books, 1982, s. 34-5).
Heretycka mentalność dała też o sobie we znaki w publikacji Karola Wojtyły "Osoba i czyn". Poniżej kilka bardziej porażających idei ukrytych między wierszami tego "dzieła". Jeżeli katolicy czytający ten tekst jeszcze nie zemdleli proponuje wziąć głęboki wdech ew. przygotować sole trzeźwiące. Zapnijcie pasy, zaczynamy ...
Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi. Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka. Religia katolicka nie różni się pod tym względem od innych kultów.
Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia.
Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli. To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów.Drogą do uratowania chrześcijaństwa nie jest Objawienie Stworzenia, Odkupienie lub Sąd Ostateczny, ale słowa “dialog” i “bliźni”.
Na drugim świecie, po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani nawet karani za grzechy.
Dlaczego człowiek z taką łatwością stworzył sobie duszę? Ponieważ nie została stworzona z niczego, lecz z istniejącej materii: w zwierzęcej duszy rozwijało się filogenetycznie to, co otrzymała ona od swych rodziców, przodków, od małp i [w tym procesie] mogła się jedynie ulepszać.
Nie ma powodu, aby troszczyć się o dusze poronionych dzieci. Będą zbawione, gdyż grzech pierworodny nie istnieje.
Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii.
... i na sam koniec wisienka na torcie, naczelne hasło masońskich satanistów, czyli:
Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga.
Wybaczcie moje skojarzenie, ale gdy będąc więźniem Adolf Hitler stworzył Mein Kemp to zawarł w
tym dziele swe kluczowe przemyślenia. Ówczesna masoneria widząc w
Hitlerze pożytecznego głupca będącego idealnym kandydatem do wywołania
tak wielce im potrzebnej II wojny światowej wspomogła go później w
dojściu do władzy i wykonaniu ich planu jego rękoma. Podobnie jawi się
tutaj powyższe dzieło Karola Wojtyły. Czyż taki papież od najmłodszych
lat zatruty myślą masońska nie byłby błogosławieństwem dla satanistów? Czy zatem nie należało by go wspierać z całych sił na drodze do Stolicy Piotrowej?
Również i dla władzy ludowej było to wyjście znacznie lepsze niż gdyby
papieżem miał zostać Popiełuszko. On z pewnością nie stałby ramię w ramię z generałem Jaruzelskim jak czynił to potem Karol Wojtyła. Myśl porażająca ale jakże taktyczna i sensowna, nieprawdaż?
![]() |
Radosny papież Polak oraz oprawca Polaków gen. Jaruzelski. |
Szczególną uwagę należy też zwrócić na najbliższego i wieloletniego (do grobowej deski) przyjaciela Karola Wojtyły - Żyda Jerzego Klugera. W owych czasach byli nierozłączni. Wielka przyjaźń przetrwała następne kilkadziesiąt lat. Tak wielka i głęboka sympatia nie mogła się odbywać w oderwaniu od przekonań religijnych i kryjącej się za nimi talmudycznej mentalności owego Żyda.
Są
też pewne ślady wskazujące, iż sam Karol Wojtyłą mógł być Żydem. O ile
nie ma wątpliwości co do polskich korzeni jego ojca to w stosunku do
matki już tak. Emilia Kaczorowska to po angielsku Emily Katz, a Katz
jest popularnym nazwiskiem Żydów z Europy Wschodniej. Również, ojciec
Emilii – Feliks Kaczorowski, był przedsiębiorcą w Bielsku-Białej. Babcia
Emilii nazywała się Maria Anna Scholz, “to po angielsku Schulze, co
jest równie popularnym nazwiskiem wśród Żydów, tak samo jak Rybicka,
bądź “Ryback”, jak nazywała się prababcia Karola Wojtyły, Zuzanna”.
Wszystkie te nazwiska i ich odpowiedniki znajdują się na cmentarzu
żydowskim w Bielsku-Białej.
Czy
podtruwany ideologicznie przez żydo-masońskie środowisko lub być może i
nawet mający żydowskie korzenie Karol Wojtyła mógł się uchronić przez
duchową erozją sączoną nań praktycznie zewsząd? Chodzący w krótkich
spodenkach atrakcyjny młody duchowny w sumie prawie w niczym nie
przypominał Popiełuszki. Dziwnym trafem to
właśnie Popiełuszkę zamordowały przeżarte czerwonym żydostwem służby
PRL. Zamordowły one prawdziwie duchowego wodza/generała, nieugiętego w
swej postawie, czystego i na wskroś katolickiego. Pobłażliwemu zaś na
masońskie rozmiękczanie kościoła Karolowi Wojtyle wiodło się
wyśmienicie. Niezbadane są wyroki boskie a może już wtedy młody aktor
Wojtyła był przypisany przez "tajemnicze siły" do największej roli swego
życia? Wedle pewnych informacji Karol Wojtyła miał kochankę oraz nieślubne dziecko i wiedziały o tym służby PRL. Czy to nie dlatego jego kariera rozwijała się tak dynamicznie a
wszelkie przeszkody lub potencjalni konkurenci jak za dotknięciem
różdżki Harrego Pottera usuwani byli z jego drogi? Młody zdolny i doskonale kontrolowany tą tajemnicą papież Polak byłby wyśmienitym prezentem zarózno dla służb PRL jak i kontrolującego te służby światowego żydostwa.
Piszę
o tym, ponieważ świadczą ku temu pewne przesłanki. W jednej z
półprywatnych rozmów nie kto inny jak Zbigniew Brzeziński wspomniał, iż
to on sam wskazał "komu trzeba" Wojtyłę jako następnego papieża. Jak
wiadomo poprzednik Wojtyły długo nie pożył, po 33 dniach pontyfikatu
zmarł dotąd nie wyjaśnioną śmiercią. Wedle niektórych duchownych nie zamierzał wcale koncentrować się na śledztwie wewnątrz Banku Watykańskiego ale na ukrytej w Watykanie masonerii. Rewelacje te miał zdradzić w
prywatnej rozmowie gen. Jaruzelskiemu z którym już na przełomie lat
70/80 prowadził rozmowy z ramienia Davida Rockefellera o kształcie
nadchodzących zmian. Zmiany te opracowywała dla środkowej i wschodniej
Europy światowa masoneria zanim ktokolwiek jeszcze usłyszał o
Solidarności. Informacje te potwierdza od drugiej strony materiał
wyemitowany w kanadyjskiej telewizji w 2002 roku. W materiale pokazano
Jaruzelskiego, mówiącego po polsku, iż to Breżniew poinformował go o tym
kto wskazał Wojtyłę na papieża i że był to Brzeziński. W materiale
wideo pokazuje się też sam Brzeziński cytujący słowa nowo wybranego
papieża. Według Brzezińskiego Jan Paweł II miał powiedzieć do niego:
"Głosowałeś na mnie, to teraz musisz mnie odwiedzić". Zaprawdę dziwne.
Oficjalnie za taką czy inną kandydaturą papieża głosują kardynałowie.
Brzeziński wszak nim nie jest. O jakim więc "głosowaniu" mówił do
Brzezińskiego nowo wybrany papież? By przybliżyć się do prawdy kto jest kim spójrzmy na samego Brzezińskiego.

Jest
to jedna z bardziej tajemniczych postaci XX wieku. Szara eminencja
zaproszona przez samego guru masonerii Davida Rockefellera do utworzenia
Komisji Trójstronnej (The Trilateral Commission - jednym z jej
uczestników w latach 90-tych był nie kto inny jak sam Janusz Palikot).
Jeżeli są znane nazwiska osób decydujących o formie oraz okolicznościach
wprowadzania tzw. Nowego Porządku Światowego (naczelny projekt
światowych satanistów) to są nimi właśnie David Rockefeller oraz
Zbigniew Brzeziński oraz wykonujące to zadanie przydupasy pokroju
Palikota. Śmiało zatem można przypuszczać, iż jego nieoficjalna
deklaracja dotycząca losów wyboru Karola Wojtyły na papieża może nosić
znamiona faktu historycznego.
![]() |
Zbigniew Brzeziński uczestniczący z ramienia CIA w szkoleniu bliskowschodnich bojówek. |
To jednak nie jedyna dziwna sprawa dotycząca masońskich wpływów w kościele. Inną bulwersującą katolików sprawą, jest zapraszanie przez Jana Pawła II do Watykanu oficjalnej delegacji żydo-masońskiej sekty B'nai B'rith.
Papież
Polak udzielił im audiencji 22 marca 1984 roku. Kościół bardzo wyraźnie
wypowiada się na temat masonerii. Doktryna kościelna mówi jasno - nie
można być katolikiem i masonem - gdyż nie można być zarówno białym jak i
czarnym a sama masoneria przez kościół określana jest w skrócie jako
dyspozytura szatana na ziemi. Co bardziej wstrząsające owa masońska
sekta tylko dla Żydów, jest najbardziej anty katolicką organizacją pod
słońcem. Przedstawiają oni Jezusa Chrystusa jako zło wcielone, jako
diabła sami zaś modlą się do niosącego światło lucyfera. Audiencja ta co
gorsze nie była jedynym kontaktem papieża z tymi satanistami.
Utrzymywał on z ich przedstawicielem stały kontakt. Poza kontaktami z t
tą odrażającą sektą, papież Polak często gościł inne żydowskie sekty i organizacje, przed nimi drzwi zawsze były otwarte.
Czy powyższa żydo-masońska sekta mogła pociągać za watykańskie sznurki do tego stopnia, że nawet papież musiał przed nimi ugiąć kark i oferować oficjalną audiencję w blasku dnia, łamiąc oficjalne stanowisko kościoła względem owych satanistów?
![]() |
Radosny papież Polak i sataniści z B'nai B'rith Watykan 22 marca 1984 |
Czy powyższa żydo-masońska sekta mogła pociągać za watykańskie sznurki do tego stopnia, że nawet papież musiał przed nimi ugiąć kark i oferować oficjalną audiencję w blasku dnia, łamiąc oficjalne stanowisko kościoła względem owych satanistów?
Niektórzy historycy mówią wprost - duch Soboru Watykańskiego II był duchem masońskich reform i miał na celu zażydzić Kościół Katolicki! Co ciekawe jednym z bardziej aktywnych na tym soborze promotorów reform był właśnie ówczesny kardynał Wojtyła.
Poruszyłem
jedynie część mało znanych faktów dotyczących dziwnych konotacji
papieża Polaka. Osoby głębiej zainteresowane tematem odsyłam do
opracowań ks. Luigi Villa
Powyższa tematyka jest bardzo trudna, szczególnie dla Polaków którzy papieża Polaka postrzegali jak światełko w tunelu trudnego okresu PRLowskiej opresji. Czy jednak tak samo nie było jeszcze nie tak dawno temu z Wałęsą? Masoneria reprezentująca szatana na ziemi jest bardzo przebiegła i tworzy ona historię świata na długo zanim się ta historia wydarzy. Z dzisiejszej perspektywy patrząc, okrągły stół był niczym innym jak wielkim teatrem i wielkim oszustwem. Ile takich teatrów siły zza parawanu urządziły ciemnemu/zdesperowanemu ludowi przez poprzednie dziesięciolecia a nawet wieki? Po 30 latach od tamtych wydarzeń coraz więcej Polaków widzi, że z opresji bolszewickiej najzwyczajniej na świecie przehandlowano nas w opresje komercyjno-satanistyczną reprezentowaną przez żydowskich bankierów z zachodu i ich "demo-krację". W rytm fanfar i wiwatów przeszliśmy z jednej niewoli w drugą. Tamta opresja charakteryzowała się pustymi półkami w sklepach i czołgami na ulicach, ta opresja natomiast chce gwałcić nasze dzieci już w przedszkolach nauczając braku różnic między chłopcem a dziewczynką, ukrytej pedofilii i wszelkich innych satanistycznych zboczeń tak obcych PRLwskiej opresji. Chciało by się powiedzieć "komuno wróć" ale to czysta ułuda. Zło będzie złem nie ważne czy założy maskę komunizmu, kapitalizmu czy papiestwa. Jakie są zatem szanse, że nauczymy się tę maskarady rozpoznawać zawczasu? Patrząc na deklarację Jarosława Kaczyńskiego, iż masoneria nie stanowi problemu obawiam się, że z takimi pseudo patriotycznymi ignoranckimi przywódcami nie mamy najmniejszych szans. Czy naprawdę zostaje nam już tylko modlić się o cud do Pana Boga?
Przebrnęłam do końca i napisze tak ile z tego prawdy! a ile kłamstwa ! no według mnie 80 % prawdy a 20 % kłamstwa taka moja ocena .
OdpowiedzUsuńPytanie, czy sobór nicejski tak do końca był naprawdę obiektywny (moim zdaniem nie) - przecież to na nim ustalono takie dogmaty jak nieśmiertelność Jezusa, to które z ewangelii są kanoniczne, a które nie - dla mnie to od początku przedsięwzięcie mające na celu KONTROLĘ nad ludem (jakikolwiek by on nie był oświecony). Patrząc na historię KK nie można nie zauważyć, że czyny przeczyły słowom i raczej mało były zgodne z nauką Nauczyciela. Zresztą - dla mnie kwintesencją nauk Jezusa jest Kazanie na Górze - cała reszta Biblii to zbyteczne lanie wody.
OdpowiedzUsuń"26 Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? 27 Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
25 Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
28 A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą.
29 A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
30 Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary?
31 Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jedli? co będziemy pili? czym będziemy się przyodziewali?
32 Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33 Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
34 Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień [każdy] swojej biedy.
4 Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!
Sobór Watykański II miał jedno podstawowe zadanie - zażydzić Kościół Katolicki. Proszę sobie przeczytać poniższy materiał
Usuńhttp://gazetawarszawska.com/2012/10/12/kabalistyczny-medrzec-ii-soboru-rabin-abraham-heschel-chce-atakowac-ich-dusze/
Bardzo ciekawy artykuł. Niejako pokazuje drugie dno udziału Watykanu w powstaniu państwa Izrael. Wiadomo, że papież Pius XII miał swoje zasługi w ratowaniu Żydów podczas II WŚ.
UsuńAle najciekawsze jest to - sprzed kilku dni:
5 lipca 2013 Papież Franciszek wydał dekret w sprawie cudu za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II i ogłosił że bł. Jan Paweł II zostanie kanonizowany razem z bł. Janem XXIII.W przypadku Jana XXIII Papież zdecydował o odstąpieniu od stwierdzenia cudu za wstawiennictwem błogosławionego. Data kanonizacji obu papieży zostanie ustalona na konsystorzu, który odbył się 30 września. Tego dnia Papież Franciszek spotkał się z kardynałami na konsystorzu podczas którego ogłosił i wyznaczył na dzień 27 kwietnia 2014, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, kanonizację dwóch papieży Jana XXIII i Jana Pawła II.
Wracając do art. GW - przypomina mi to małą i wielką Improwizację w Dziadach Mickiewicza - Gustaw/Konrad - "Daj mi rząd dusz". "Polska Winkerlidem narodów".
To naturalne, że w obecnych czasach nie ma opcji przeprowadzenie Krucjat w stylu średniowiecza, kiedy rycerstwo z Europy jechało bronić Grobu Pańskiego przed niewiernymi. W obecnej dobie walka odbywa się na poziomie manipulacji psychiką ludzką - i im większy zamęt, tym łatwiej ludzi otumanić. Stąd też taka ilość sekt, które powstają jak grzyby po deszczu.
Paradoksem jest to, że większość zapomina, że Jezus również był Żydem, chociaż innej opcji, nie talmudycznej. Zagrażał całemu staremu światu judaizmu, stąd zginąć musiał. Pokazywał coś, co nie było do zaakceptowania przez wyznawców Mojżesza (który czcił i głosił boga podobnego do Gromowładnego Zeusa - boga mściwego, którego należy się obawiać - a jak wiadomo strach jest najlepszym bodźcem do wymuszenia uległości). Jezus przyniósł Boga kochającego i wybaczającego, pozbawiając jednocześnie ludzkość strachu przed nim. Rewolucja w umysłach nie do przyjęcia - pomimo straszliwych prześladowań, ci ludzie nie bali się niczego - nawet okrutnej bolesnej śmierci - jak więc nad nimi zapanować? No nie dało się.
Niestety znaleźli się tacy, co to postanowili zaadoptować te nauki w celu ich wypaczenia. Nawet datę urodzin Jezusa połączyli z pogańskim kultem Słońca - z samego opisu już bowiem wynika, że z całą pewnością Jezus nie urodził się w środku zimy :)
http://www.piszemyowszystkim.hpu.pl/news.php
OdpowiedzUsuńwiększą część twojego artykułu wkleiłam do siebie zbieram takie ciekawostki mam nadzieję ze się nie obrazisz
Oczywiście każdy może kopiować ten wpis w całości lub częściach, tylko proszę o podawanie źródła.
UsuńZnalazłam linka do artykułu, o którym Ci pisałam
OdpowiedzUsuńhttp://www.mariuszgierej.mpolska24.pl/4111/cien-jana-pawla-ii-nad-watykanem
La hipocresía humana no conoce límites
OdpowiedzUsuńTrudno odpowiedzieć, czy JPII był hipokrytą, mógł po prostu sobie nie zdawać sprawy z tego co robi nie mniej jednak czy to go tłumaczy?
Usuń